Ile trwa odtworzenie kopii zapasowej

· 7 min czytania · Karol Krawczyk

Pytanie „czy mamy kopię zapasową” jest złym pytaniem. Dobre brzmi: ile czasu minie od awarii do momentu, w którym ludzie wrócą do pracy. Pierwsze da się odhaczyć w tabelce, drugie decyduje o tym, ile firma straci.

Skąd się bierze czas odtworzenia

Na czas powrotu składają się cztery rzeczy, a nie jedna:

  1. Czas decyzji. Ktoś musi stwierdzić, że to awaria, a nie chwilowy problem. W firmach bez ustalonej procedury to zwykle najdłuższy etap.
  2. Czas transferu. Objętość danych podzielona przez przepustowość łącza, z narzutem na protokoły i szyfrowanie.
  3. Czas rozpakowania i uruchomienia. Kopia przyrostowa wymaga złożenia z kilku warstw, baza danych po odtworzeniu musi wstać i odtworzyć dziennik transakcji.
  4. Czas weryfikacji. Ktoś musi sprawdzić, czy dane są kompletne, zanim ludzie zaczną na nich pracować.

Dostawcy podają zwykle tylko punkt drugi. To dlatego deklarowane czasy tak rzadko zgadzają się z rzeczywistością.

Policzmy transfer

Wzór jest prosty. Objętość w gigabajtach razy osiem daje gigabity. Dzielimy przez przepustowość w gigabitach na sekundę i przez realną sprawność łącza, którą bezpiecznie przyjąć na poziomie 0,85.

Przy łączu 450 Mb/s, czyli 0,45 Gb/s, terabajt danych to:

1000 GB × 8 = 8000 Gb ÷ 0,45 Gb/s ÷ 0,85 ≈ 20 900 sekund, czyli niecałe sześć godzin.

Przy łączu 100 Mb/s ten sam terabajt zajmie już około 26 godzin. Przy 50 Mb/s ponad dwie doby.

Kiedy szybciej jest przywieźć dysk

Dla każdej objętości istnieje próg, powyżej którego fizyczny transport bije sieć. Przy dysku NVMe kopiowanie terabajta trwa około 40 minut, do czego dochodzi dojazd w obie strony. Jeśli firma jest w zasięgu godziny drogi, terabajt wraca w około półtorej godziny zamiast sześciu.

Ta metoda ma jedną wadę, o której warto wiedzieć: wymaga czyjejś obecności. Transfer sieciowy może iść w nocy i nie kosztuje niczyjego czasu.

Co wydłuża odtworzenie w praktyce

Upload klienta przy pierwszej kopii. Pierwsza pełna kopia idzie w drugą stronę, więc ogranicza ją wychodzące łącze firmy, zwykle kilkanaście razy wolniejsze od pobierania. Przy 10 Mb/s uploadu i trzech terabajtach danych pierwsza kopia potrwa ponad miesiąc. Dlatego pierwszą kopię robi się na miejscu, na dysku.

Kopie przyrostowe bez punktów pełnych. Łańcuch kilkuset przyrostów odtwarza się dłużej niż sam transfer.

Brak przetestowanej procedury. Jeśli nikt nigdy nie odtwarzał tych danych, pierwszy raz zawsze trwa dłużej, niż wynika z arytmetyki.

Jak to sprawdzić u siebie

Nie trzeba czekać na awarię. Wystarczy raz na pół roku odtworzyć losowo wybrany zestaw danych na osobną maszynę, zmierzyć czas i zapisać go w protokole. Jedna godzina pracy raz na sześć miesięcy zamienia obietnicę w liczbę.

U klientów, którymi się opiekuję, robię to co pół roku przy opiece standardowej i co kwartał przy rozszerzonej. Protokół z czasem trafia do klienta, więc w dniu awarii nikt nie zgaduje.

Umów rozmowę o Waszym przypadku

Trzydzieści minut, zdalnie, bez prezentacji.

Ten tekst dotyczy usługi: Kopie zapasowe i odtwarzanie